> Dzis jadac do pracy mialem okazje zobaczyc na wlasne oczy, iz pojazd do
> nauki jazdy, ktorego instruktor powinien wpajac kursantowi m.in.
> przestrzeganie przepisow Prawa o Ruchu Drogowym, jechal sobie w terenie
> zabudowanym zupelnie nie zwazajac na nic...ponad 80 km/h. Jesli tak uczy
sie
> adeptow sztuki kierowania to nie ma sie do dziwic, ze taki swiezo
upieczony
> kierowca odbiera dokument w Urzedzie Komunikacji i dawaj w miasto
popiracic!
Widocznie w tym miejscu jazda z taka predkoscia nikomu nie zagrazala :))
A tak powaznie, w wiekszosci wypadkow ograniczenia predkosci sa tak
idiotycznie poustawiane, ze czlowieka szlag trafia jak jedzie. Co do 'Elek'
jasne, ze powinien swiecic przykladem tak samo jak np. radiowozy ale jak
uczy doswiadczenie i jedni i drudzy robia inaczej. Inny aspekt tej sprawy
jest taki, ze jak elka jedzie '30' bo tyle jest ograniczenie to w miescie
robi sie korek na kilkanascie aut i ilosc epitetow lecaca z okien pojazdow
wlokacych sie za nia przekracza kilkanascie na minute. I komu wtedy sie tak
na prawde spieszy?! Malo tego, jadacy w takim korku robia czasami takie
wykroczenia, ze wlos jezy sie na glowie, wlacznie z wyprzedaniem 'marudera'
na przejsciach, skrzyzowaniach i innych 'bezpiecznych' miejscach.
Wnioski: w miastach ruch zazwyczaj i tak odbywa sie niezgodznie z
ograniczeniami predkosci, a w terenie zabudowanym po za miastem tez nie da
sie jechac 60 bo malo kto z taka predkoscia jedzie. /drogi laczace mniejsze
miejscowosci ale obszary zabudowane sie zazebiaja/